SKY GIRLS' BLOG

Kiedy dorosnę, będę... nieperfekcyjna

Grzeczna dziewczynka, wzorowa uczennica, najlepsza studentka, pracownica roku… Czasami otoczenie podnosi nam poprzeczkę bardzo wysoko, ale równie często same to sobie robimy. Rywalizujemy z innymi, ale najbardziej zacięta walka rozgrywa się w nas samych. Jeszcze jedna piątka, zdana perfekcyjnie sesja, kolejny dopięty na ostatni guzik projekt. Sama nie wiesz kiedy to wszystko przestaje dawać Ci satysfakcję, a każda porażka zaczyna boleć jak ząb wyrywany bez znieczulenia… Pojawiają się kolejne obowiązki, dom, rodzina i coraz więcej na głowie. Twoja “agenda” każdego dnia pęka w szwach, a Ty myślisz tylko o tym, czy o niczym nie zapomniałaś. Stop! Przecież masz prawo zapomnieć, spóźnić się, przełożyć, odpocząć… Dlaczego sama to prawo sobie odbierasz?

Wewnętrzna cenzura

Świat został tak urządzony, że ludzie ze sobą rywalizują. Trwa to mniej więcej od zarania dziejów. Nasi przodkowie rywalizowali o miejsce do życia, jedzenie, nieco później pojawiała się rywalizacja o dobra mineralne i metale szlachetne, potem o pieniądze, a dzisiaj rywalizujemy również o dobra postmaterialne, silnie związane z psychiką i emocjami. Co więcej, zyskaliśmy nowych przeciwników w tej rywalizacji, samych siebie. Kiedy byłam w szkole mój wewnętrzny “cenzor” dawał o sobie znać za każdym razem kiedy z klasówki dostałam cztery z plusem, a nie piątkę. Nie ważne, że była to najlepsza ocena w klasie, dla mnie nie była powodem do dumy. W moich własnych, surowych kryteriach, to była porażka. Nad sukcesami przechodziłam do porządku dziennego, jakby ich odnoszenie było moim obowiązkiem. Wewnętrzna cenzura nie pozwalała mi na zadowolenie z wykonanej pracy, bo przecież było to coś naturalnego. Mimo, iż odnosiłam sukcesy, mózg przypominał mi tylko o tych sytuacjach kiedy coś mogło pójść lepiej. Analizowałam je i starałam się przygotować następnym razem jeszcze lepiej. Wpadłam w pułapkę perfekcjonizmu, który miał ogromny wpływ na całe moje dorosłe życie.

Czym skorupka za młodu…

Przychodzimy na świat jako “biała kartka” i przez całe życie zapisujemy na niej kolejne doświadczenia. W pierwszym okresie życia ogromny wpływ na treść jaka zostanie odnotowana mają rodzice… Jeśli jesteś mamą i czytasz to, zapamiętaj, że najlepsze co możesz zrobić dla swojego dziecka to wspierać go we wszystkim, kochać i dawać poczucie bezpieczeństwa. Nie bój się pochwał, pokaż swojej małej córeczce, że stoisz za nią murem. Pokaż jej, że jeśli nie poradziła sobie z zadaniem na szóstkę z matematyki, to po prostu sobie nie poradziła, a nie, że świat się kończy. Pamiętaj również Droga Mamo, że masz bardzo odpowiedzialne zadanie, wychowanie swojej córki na mądrą, silną i pewną siebie i swojej wartości kobietę. Jutro przyjdzie do Ciebie i z podniesioną głową powie, że dostała trzy z plusem z klasówki, a za kilka lat nie będzie bała się powiedzieć Ci, że nie zawsze ma posprzątać dom, umyte wszystkie okna, a do tego na każdą niedzielę upieczone ciasto, pracując i wychowując dwójkę dzieci.

Przebudzenie

W pewnym momencie po prostu przychodzi taki dzień, taki zwykły wtorek, środa czy inny piątek… i masz już dość składania swojego życia w równą kostkę i porządkowania kolorami. Uświadamiasz sobie, że jeśli nie zadowolisz wszystkich to po prostu nie wszyscy będą zadowoleni, a nie że nie można na Ciebie liczyć. Czasami bywają dni, że po prostu potrzebujesz, zupełnie jak w szkole, zgłosić nieprzygotowanie do… życia. Zdarza się, bo jesteśmy ludźmi, a nie maszynami zaprogramowanymi na konkretne osiągnięcia. Najważniejsze, to aby zajrzeć wgłąb siebie i zadać sobie jedno pytanie: “czy jestem naprawdę szczęśliwa?”. Odpowiedź na nie to punkt wyjścia, aby ruszyć w długą drogę i poznać siebie, pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa, nie oceniać i nie krytykować za wszystko. Niedługo minie rok, odkąd wyruszyłam w tę podróż… I co się wydarzyło? Podjęłam kilka najważniejszych decyzji, na które tamta perfekcjonistka, nigdy by się nie zdecydowała. Oczywiście, że od czasu do czasu “wewnętrzny cenzor” postanawia zaznaczyć swoją obecność, ale nauczyłam się przez ten czas prawdziwego kontaktu ze sobą, swoimi emocjami i myślami, więc nie ułatwiam mu zadania. Jeśli nie ugotuję obiadu to zjem na mieście, jeśli nie posprzątam w domu, zrobię to za kilka dni, jeśli potrzebuje pomocy to o nią proszę. Poza tym nie muszę być najlepsza we wszystkim. Być może nie jesteś mistrzynią planowania, Twoje biurko tonie w stosach papierów, ale zawsze masz czas dla rodziny i przyjaciół.  Gdybym dzisiaj spotkała siebie sprzed kilku/ kilkunastu lat powiedziałabym jej: “wyluzuj! Kiedy dorośniesz, będziesz nieperfekcyjna…"

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów